Herbata i herbatniki, czyli „h” na luzie

Herbata i herbatniki, czyli „h” na luzie

Pomysł był prosty – Hania z drugiej klasy miała zaprosić moje pierwszaki na herbatę i herbatniki. Ale koncepcja zaczęła się rozrastać 😉

Jak z herbatki zrobił się spektakl

Hania podłapała temat i w luźnej rozmowie popłynęłyśmy co nieco z koncepcją. Zaprosiła kolegę z klasy do wspólnego projektu, napisali scenariusz, spotkaliśmy się na próbie, podczas której poznałam swoją rolę, a potem był czas na premierę.

Po spektaklu, dzieci poczęstowały się herbatnikami i herbatą i w tym swojskim klimacie, obyło się spotkanie z aktorką i aktorem. Była to świetna okazja do zadawania pytań i poznania takich słów jak: scenariusz, reżyseria, narrator, dialogi, rekwizyty.

Wspólnie rozwikłaliśmy motyw przewodni, czyli wyrazy z literą „h” oraz wszystkie je sobie przypomnieliśmy: Hania, Hubert, herbata, herbatniki, hulajnoga, halibut, haczyk, hamak, hipopotam, hamburger, hiena, hot – dog, huśtać, helikopter.

Na koniec zrobiliśmy wielki hałas – brawa dla Hani i Huberta (a w rzeczywistości Mateusza).

Co z tym halibutem?

Dzieci podzieliły się na grupy i przygotowały swoją niepowtarzalną wersję halibuta. Porozmawialiśmy o ogłoszeniach, które mieliśmy okazję oglądać i to był wstęp do przygotowania ogłoszenia o halibucie, który zaginął. A że każda grupa przygotowała innego halibuta, ogłoszenia także się różniły. Trzeba było podać ważne informacje, zmierzyć rybę i podać jej wymiary w ogłoszeniu.

Po napisaniu, każde dziecko indywidualnie czytało mi ogłoszenie. Dzięki temu zrobiłam szybki przegląd tej umiejętności, a swobodna forma (część grup jeszcze pracowała, więc w sali nadal był gwar, dzieci nie czytały na forum) pozwoliła mi na ekspresowe dostosowanie ilości tekstu do danego dziecka.

Ogłoszenia zostały rozwieszone przez grupy w różnych miejscach w szkole (dzieci same decydowały, które miejsce jest wg nich optymalne). Ja natomiast schowałam przygotowane przez nich halibuty w szkolnych zakamarkach. Każdy miał okazję pobawić się w rybiego detektywa 😉 Jestem pewna, że nikogo nie muszę przekonywać, ile było w tym frajdy 😀

Samodzielna notatka i ćwiczenie pamięci

Przyszedł też czas na utrwalenie wyrazów. Dzieci pracowały w parach lub trójkach, żeby można było współpracować podczas przypominania sobie wyrazów z przedstawienia, a następnie każdy samodzielnie napisał je w swoim zeszycie. Użyliśmy także obrazków hipopotamia i hiacyntów, które pierwotnie były w ćwiczeniach „Ale to ciekawe”, ale traktuję je jako dodatkowe materiały do pracy, z których swobodnie wycinamy to, co jest przydatne w danym momencie.

Czy hiacynty mogą wspierać motorykę małą?

Owszem, jeśli to hiacynty – trenerki personalne małych paluszków 😉 Jak te rączki się napracowały! Zwijanie, sklejanie, wycinanie, formowanie… Ale efekt wow!